Krótki czas lotu to największa bolączka współczesnych dronów. Nie dziwi więc potrzeba, która pojawia się u niemal każdego droniarza, już po kilku dniach zabawy – potrzeba zakupu dodatkowej baterii.

Przy tanich chińskich zabawkach nie ma problemu – w sklepie modelarskim można kupić niemal dowolny pakiet, o rozmiarze i długości kabelka z wtyczką dobraną co do milimetra. Problem pojawia się przy droższych zabawkach – tych, w których bateria jest „inteligentna”. Potrafi ona kosztować nawet kilkaset złotych.

Po co mi inteligentna bateria w dronie?

Ogniwa LiPo stosowane w dużej większości dronów są nieco bardziej wymagające niż baterie w pilocie do TV. Aby używać ich długo i bezpiecznie, trzeba dbać o ich stan naładowania. Pozostawianie ich w pełni naładowanych obniża ich pojemność. Pozostawianie rozładowanych na dłuższy czas może spowodować całkowite rozładowanie, które jest często nieodwracalne. Bateria inteligentna dba o to wszystko za nas. Ładuje się z prądem bezpiecznym dla ogniw, niezależnie od mocy zasilacza który do niej podłączymy, sama się rozładuje jeśli przez określoną ilość dni nie będzie nieużywana oraz stara się nie dopuścić do pełnego rozładowania. W kilku słowach – inteligentna bateria to mały komputerek, który nieco trudniej skopiować i nieco drożej wyprodukować niż same ogniwa. Te głupie.

Ale ja umiem dbać o baterię, to kupię sobie tę głupią, tańszą

Nie ma tak dobrze. Jeśli dron został zaprojektowany do pracy na inteligentnym pakiecie, nie odpali na „byle czym”. Musisz kupić baterię inteligentną. Wiele osób wpada na pomysł zakupu używanej baterii. I nie jest to jakieś złe wyjście. Nie jest to jednak jedyny sposób na zakup za połowę ceny.

Warto przyjrzeć się zamiennikom. Piszę te słowa po ponad roku własnego testu i po kilkudniowym rozeznaniu się na forach i grupach tematycznych. Naprawdę warto jest kupić zamiennik. Przez rok czasu wylatałem ponad 50 cykli na 2 zamiennikach do Phantoma 4. Bez problemów. Kupiłem również Mavica Pro z kompletem trzech baterii, w tym z jednym zamiennikiem. Mimo 63 cykli ładowania, nie odstawał ani pojemnością ani czasem lotu od oryginałów.

Z moich informacji wynika, że w Polsce mamy jedną firmę, która sprzedaje takie baterie pod własną marką i swoje pakiety kupiłem właśnie od nich. Jest to firma Green Cell. W swojej ofercie posiada baterie do kilku modeli dronów DJI, w tym dwóch już dość leciwych:

  • DJI Phantom 2
  • DJI Phantom 3
  • DJI Phantom 4
  • DJI Mavic Pro

Wszystkie z nich można obecnie kupić wprost od dystrybutora https://greencell.global/pl/ choć na lokalnej stronie, w Polskim sklepie jest nieco taniej: https://swiatbaterii.pl .

Porównałem ze sobą 3 baterie: świeżą, oryginalną firmy DJI, praktycznie nowy zamiennik Green Cell oraz dość leciwy już oryginał z ponad 130-cyklami ładowania. Wszystkie latane były w tym samym Phantomie 4. Wyniki porównania przedstawiłem w filmie:

Zamiennik tańszy ale wciąż nie tani!

I tu nie sposób się nie zgodzić. Zamienniki wycenione są na ok 50-60% ceny oryginalnego pakietu. W przypadku Phantoma 4, najtańszy jaki znalazłem kosztował 699zł . Zamiennik kosztuje 379,85zł. To ok 55% ceny.

Cena promocyjna! Trzeba zauważyć, że jest to pakiet powiększony, z pojemnośćią 5870mAh i dłuższym o 2-3 minuty czasem lotu

W przypadku Mavica Pro oszczędność jest mniejsza – oryginał to 439zł, zamiennik 279,95zł. To już 64% ceny.

Co przemawia za zakupem zamiennika?

Nie znalazłem żadnej wzmianki w sieci, która mówiłaby o dronie który spadł, bo latał na zamienniku. Baterie naszpikowane są zabezpieczeniami i prędzej dron samodzielnie wyląduje lub nie pozwoli wcale na start na uszkodzonej baterii, niż pozwoli na start który byłby niebezpieczny i mógłby skończyć się wyłączeniem w trakcie lotu. Opinie wielu zawodowych operatów zdają się to potwierdzać. Nie widzą żadnej różnicy między lataniem na oryginałach a lataniem na zamiennikach.

Używana bateria mogła być źle przechowywana. Może pochodzić z drona po wypadku a może miała kontakt z cieczą i koroduje sobie powolutku w środku? Nie wiadomo! Używana bateria może popsuć się w każdej chwili. Jeśli Twoja bateria popsuje się jutro, to do dziś również miałeś sprawną używkę, i byś dał sobie rękę uciąć, że będzie działała jeszcze wiele miesięcy jak nie lat. No i jak to mówi klasyk, byś nie miał ręki…

Nowa to zawsze nowa. Z fakturą i dwunastomiesięczną gwarancją. Jeśli więc nie masz środków na zakup nowego oryginału i wybierasz tańszą opcję, ja polecam zamiennik.