Cześć, nazywam się Przemek Kuciński i jestem zawodowym fotografem. Niespodzianka!

Najczęściej 5, choć kogo ja oszukuję, prawie zawsze jest to 7 dni w tygodniu, biegam z aparatem w ręku. Fotografuję wnętrza i nieruchomości. To daje mi dość dużą satysfakcję i pieniądze na chlebek. W wolnym czasie jednak zajmuję się dronami. Pasja przyszła niespodziewanie, ciężko mi nawet sobie przypomnieć, dlaczego kupiłem pierwszego drona. wiem że pretekstem były urodziny córki. Córce odmówisz? No nie odmówisz. Więc jej kupiłem. 

Od tego czasu, a było to w październiku 2017, przez moje ręce przeszło ponad 50 dronów. Większość z nich w roku 2019. A dlaczego zacząłem je rozbierać? Powód był dość prozaiczny: nie miałem czasu na czekanie miesiąca na naprawę, a takie właśnie jest obłożenie serwisów dronów w Polsce. Więc naprawiłem sobie drona sam. I ku mojemu zdziwieniu, naprawa okazała się szybka, łatwa i przyjemna. 

To nie jest też tak, że mam dwie lewe ręce. Dużą część swojego życia poświęciłem elektronice. Przez 5 lat współtworzyłem i współprowadziłem dobrze prosperujący serwis specjalizujący się w elektronice użytkowej pewnej amerykańskiej marki telefonów i komputerów. Po tym pozostał mi bakcyl do rozkręcania. Może zabrzmi to śmiesznie, ale moment gdy uświadomiłem sobie, że nie ma czegoś takiego jak „zepsuty komputer” ale jest „komputer z uszkodzonym dyskiem”, nie istnieją „zepsute telefony” a jedynie takie ze zbitym ekranem czy wyładowaną do zera baterią, był momentem przełomowym. Rzeczy składają się z części a części z reguły można kupić i wymienić! 

I tak teraz rozbieram sobie te drony. Robię z tych napraw filmy. Czasem się powymądrzam, czasem powygłupiam przed kamerą. Czasem naprawię, czasem popsuję. Ale taka idea hobby. Nie ma się opłacać, ma być radość, i powód do wstawania na wschody słońca. I JEST!